Nigdy wcześniej nie mieliśmy tylu możliwości komunikowania się. Możemy rozmawiać z ludźmi na drugim końcu świata, publikować swoje przemyślenia w ciągu kilku sekund i natychmiast reagować na wydarzenia. Każdy ma głos. Każdy chce zostać usłyszany. Wydaje się jednak, że w tym nieustannym hałasie coraz trudniej znaleźć kogoś, kto naprawdę potrafi słuchać.
18 PAŹDZIERNIKA 2026 (NR 1265) [FELIETON | Daniel Kluska]
Wystarczy zajrzeć do mediów społecznościowych. Pod niemal każdym artykułem czy filmem toczą się dyskusje, w których uczestnicy bardziej przypominają zawodników walczących o zwycięstwo niż ludzi próbujących się porozumieć. Liczy się celna riposta, mocny argument, ostatnie słowo. Coraz częściej nie czytamy, żeby zrozumieć. Czytamy, żeby odpowiedzieć.
Co gorsza, ten sposób komunikacji przenosi się do naszych domów, miejsc pracy, a nawet kościołów. Zamiast rozmowy prowadzimy dwa równoległe monologi. Słuchamy tylko do chwili, gdy usłyszymy coś, z czym się nie zgadzamy. Wtedy zaczynamy już układać kontrargumenty, choć nasz rozmówca jeszcze nie skończył mówić.

A przecież słuchanie to coś więcej niż uprzejme milczenie.
„Niech każdy człowiek będzie skory do słuchania,
nieskory do mówienia, nieskory do gniewu”List Jakuba 1,19
Ten tekst to zadziwiająco aktualna wskazówka. Najpierw słuchanie. Dopiero później mówienie. Gdybyśmy potraktowali tę kolejność poważnie, prawdopodobnie inaczej wyglądałaby niejedna rodzinna rozmowa, internetowa dyskusja czy biblijne studium w kościele.
Myślę, że jest to szczególnie ważne dla nas, chrześcijan. Potrafimy mówić o Bogu, wyjaśniać Biblię, przekonywać do swoich racji. Ale czy równie dobrze potrafimy słuchać? Czy naprawdę interesują nas pytania młodych ludzi, wątpliwości tych, którzy oddalili się od Kościoła, albo doświadczenia osób patrzących na świat inaczej niż my? A może zbyt często mamy gotową odpowiedź, zanim jeszcze usłyszymy całe pytanie?

Jezus, spotykając niewidomego Bartymeusza, zapytał:
„Co chcesz, abym ci uczynił?”Ewangelia Marka 10,51
Przecież widział jego sytuację. A jednak pozwolił mu samemu wypowiedzieć swoją potrzebę. To niezwykle ważna lekcja. Nawet najlepsze intencje nie zwalniają nas z obowiązku słuchania.
Nie chodzi o rezygnację z własnych przekonań ani o zgodę na wszystko. Chodzi o szacunek dla drugiego człowieka. Możemy się różnić, dyskutować, a nawet zdecydowanie nie zgadzać. Ale zanim spróbujemy kogoś przekonać, warto najpierw spróbować go zrozumieć.
Przyznam, że sam nie zawsze jestem dobrym słuchaczem. Zdarza mi się zbyt szybko formułować odpowiedzi, zakładać, że wiem, co ktoś chce powiedzieć. Tym bardziej przekonuję się, że uważnego słuchania trzeba się nieustannie uczyć.
Może więc warto zacząć od czegoś prostego? Podczas najbliższej rozmowy odłożyć telefon. Nie przerywać. Zadać dodatkowe pytanie. Pozwolić drugiej osobie dokończyć myśl, nawet jeśli się z nią nie zgadzamy.
W świecie, w którym wszyscy chcą zabrać głos, prawdziwą wartością może okazać się umiejętność zamilknięcia.
Bo być może ludzie nie potrzebują dziś kolejnych głosów, które powiedzą im, jak mają żyć. Czasem najbardziej potrzebują kogoś, kto po prostu ich wysłucha.
Daniel Kluska


